Landszaft z kamieniem
Kategorie: Wszystkie | gotuj z kamlothem | kamloth podpatrzył
RSS
poniedziałek, 07 marca 2011
Urlop

Ja już nawet nie pamiętam, jak się tego bloga obsługuje. B-)

Ale skoro akurat mam chwilę. B-)


Zmieniłem miasto.

Na mniejsze, ale kilkaset lat starsze i ładniejsze.

Pracuję w małym szpitaliku,

gdzie większość czasu zajmuje mi praca z ludźmi

uzależnionymi od różnych różności.

(głównie od etanolu ;-)


Jak na razie wydaje mnie się,

że dobrze mi się robi z Młodymi Socjopatami. B-)

np.:

Ja - Boisz się?

MS - To przez was. To wyście mnie nauczyli,

jakieś dzienniczki uczuć, jakieś strachy...

J - O! Witamy wśród ludzi. B-)

 

Pierwsze, co tutaj usłyszałem, to:

- Nie przewiduj, niech ci się nie wydaje,

że masz jakąś moc sprawczą.

I tak wszystko zależy od nich.

 

Więc staram się robić to, co mam,

i nie martwić zapiciami. B-)

 

Poza tym, nie piszę, bo nie mam czasu.

Pewnie dla tego, że jestem szczęśliwy. B-)

 

ps. No dobra. Coś zabawnego.

Świeżych terapeutów pacjenci wożą.

Znaczy się, chcą rozmawiać o wszystkim, byle nie o problemach.


Chłopek roztropek, wspaniały gawędziarz:

- A ja miałem tako kobyłkę,

co bez setki wódki to nawet ruszyć nie chciała.

Powinienem ucinać, ale nie wytrzymałem:

- No dobra, ale ktoś ją tego musiał nauczyć.

- A nie wim kochaniutki, ja już tako kupiłem...      

12:59, kamloth
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 15 listopada 2010
Jak u Buchakowa B-)


Wybory.

Mam swoje spostrzeżenia. B-)



Bur-Mistrz i Magorzata. B-)

banery

23:10, kamloth
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 04 października 2010
W domku nad jeziorem

Wszystkie oddziały psychiatryczne są podobne. B-)

 

Dziś wylądowałem wśród otępieńców.

Jutro trafię na odwyk itd.

Taka dola psychologa w prywatnych ZOZ-ach.

Swoją drogą, ludzie starzeją się strasznie.

Cudnie jest siedzieć, między panią, która przez sześć godzin

składa i głaszcze ręczniczek, drugą,

która wcina niewidzialne posiłki oraz trzecią,

która próbuje pochować po częściach garderoby

jak najwięcej papieru toaletowego,

służącego jako podkładka pod protezę.

(Kocham moje zdania.) B-)

I ten przeraźliwy rozpad komunikacji.

To już nie jest gadanie bez sensu.

Nawet nie sałatka słowna.

To są pogruchotane sylaby, przydźwięki, pomruki.

Bez związku z niczym.

Straszne.

Po mowie, na sam koniec zostaje tylko melodia zdań.

Po całej aktywności zostają tylko szkielety ruchów.

Jak poczerniałe pieńki drzew.

Lot nad kukułczym gniazdem. ;-)

Odkryłem jak można spędzić parę godzin

w takim towarzystwie i nie oszaleć.

Kiedy się skupić na jednej osobie,

z dżungli odgłosów,

smrodków

i ruchów

za każdym razem wyłania się arcyciekawy kwiat.

Człowiek.

(yyy... za dużo przebywam z Zenoną?)

 

W każdym razie mam nową,

ciekawą robotę i nowe miasto wokół. B-)            



20:40, kamloth
Link Komentarze (2) »
niedziela, 19 września 2010
Czasem warto olać podręczniki

 

I wytłumaczyć różnice płciowe w architekturze

mózgów na prostych przykładach. B-)

 

Mark może i sprzedaje treść w sposób śmieszny,

ale ja radzę traktować go śmiertelnie poważnie. B-)

 

21:17, kamloth
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 13 września 2010
Nie mogłem się oprzeć

Może nie jest to stricte demotywator,

ale urzekł mnie strasznie.

dzika

Skoro są gospodynie domowe,

gdzieś muszą być też dzikie.

 

00:24, kamloth
Link Komentarze (7) »
czwartek, 09 września 2010
Obiekt chroniony

 

W dzisiejszych czasach nawet "kioski ruchu"

nie mogą funkcjonować bez ochrony.

Ale ochrona ochronie nie równa.

Mały przykład:

 

obiekt chroniony

20:24, kamloth , kamloth podpatrzył
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 sierpnia 2010
Filmowo; Tylko dla panów

 

... Choć zagląda ich tu może ze trzech. B-)

 

Wiem, że się obijam i w tym miesiącu jeszcze nic nie wpisałem.

Jakoś tak weny brak.

No bo ileż się można wyzłośliwiać na zbabienie zawodowe.

Dla przykładu:

Odbieram telefon wewnętrzny w szpitalu,

przedstawiam się nazwiskiem i nazwą poradni.

Piguła z drugiej strony:

- Dzień dobry, chciałam zamówić konsultację psychologiczną

na dziecięcy, czy PANI DOKTOR ma dla nas chwilkę?

- Tak, już do was idę.

 

To nic, że taka ze mnie pani, jak doktor. B-)

 

Ale otwórzmy szafę i gadajmy do rzeczy...

Dlaczego tylko dla panów?

No cóż. Obawiam się, że większość pań nie zrozumie.

Może gen, który pozwala stwierdzić:

"Wow, jak zajebiście wybuchła ta butla gazu w naszym kempingu",

jest przenoszony na chromosomie Y. B-)

O co biega?

Obejrzałem właśnie film Drużyna A. B-)


Plakat

źródło

 

Chłopięciem będąc widziałem parę odcinków.

Uśmiałem się,

a ze względu na wiek pewnie też podnieciłem niezdrowo.

Nie należałem jednak do Wyznawców tego dzieła.

Aczkolwiek dobre wspomnienia pozostały.

Troszkę się skrzywiłem widząc obsadę.

No bo B.A. grany przez kogoś innego niż Pan T...

Przecież nikt tak nie marszczy nosa...

Ale nowi dają radę.

Film jest męskim odpowiednikiem komedii romantycznej dla pań.

Prościutki. Pełno w nim absurdów.

Łamane są nie tylko prawa fizyki, ale i fizjologii.

Ale co z tego.

Komedia bez gagów w stylu:

poślizgnął się i obsrał teścia,

jest dziś na wagę złota.

A komedia akcji, stanowi już wagę platyny. B-)

Polecam.

"Na smaka" podam tylko jeden cytat:


- Chcą zestrzelić kolejny samolot?

- Próbują lecieć tym czołgiem.


22:36, kamloth
Link Komentarze (2) »
czwartek, 29 lipca 2010
W gabinecie, w dzień testowy...

... takie słyszy się rozmowy:

 

Pani B. pielęgniarka pobiera mocz od narkomanów z programu substytucyjnego

B. - Widzi pan panie Kamlocie,

przy mnie to przez czterdzieści minut nie mógł się wysikać

a poszedł do wucetu i proszę, od razu.

Ja - Chmmm, zważywszy,

że chłopcy zakręcili wodę i spłuczka jest pusta,

a ja byłem tam ostatni, jak mu nie wyjdzie metadon,

to próbka jest moja. B-)

 

B. - O a w tej próbce muszę wpisać,

żeby sprawdzili, czy to w ogóle mocz. Proszę spojrzeć.

J. - Faktycznie. Przejrzysty. B-)

B. - Zabrałam mu strzykawkę z moczem,

to się obraził i pewnie wody nalał.

 

J. - Ostatnio panu wyszły benzodiazepiny w moczu.

(Chłopaki dobierają sobie lek przeciwpadaczkowy do metadonu,

tak, "żeby coś poczuć")

Co się dzieje?

X - A podkusili mnie na klona. Ciężko wytrzymać w domu.

J. - Taaak?

X - Córka przechodzi terapię. Zmienia płeć...

(Wymiękłem. Przy czym oczywiście dalej nie mam pewności,

czy nie ściemniał).

 

Ech kombinują chłopaki. Taki naród. B-)

Ale pewnie bez substytucji większość

dawno by już nie żyła. B-)

22:56, kamloth
Link Komentarze (3) »
czwartek, 22 lipca 2010
Greta

Miałem coś skrobnąć o moim kocie. No to skrobię.

Miła starsza pani, od której Greta do nas przywędrowała poinformowała nas, że kocica ma około pięć miesięcy. I od dwóch jest u niej. Wszyscy się dziwili, że taka duża. Brat nawet stwierdził, że jakby była samcem, dostałaby na imię Bengal.B-)

Po wizycie u weterynarza dowiedzieliśmy się, że ma już dwa lata.

Ach te chhhłyty matertitode. B-)

Jako, że wychowywała się przez większość czasu na ulicy (Greta, nie staruszka), ma trochę swoich własnych dziwactw. A może to cechy wszystkich kotów. Nie znam się. ;-) Dla przykładu - nie lubi być za długo głaskana. I żeby po prostu nawiewała, byłoby pół biedy, ale ona w którymś momencie uznawała rękę, za wroga i atakowała ją, ni z gruszki ni z pietruszki, całym swym arsenałem.

Właśnie z tego powodu, jednym z jej pierwszych przydomków zostało określenie Wariatka. B-)

Apropopo - Tylko czytałem o tym, że koty korzystają z tylnych łap w walce. Jakoś tak nie mogłem sobie tego wyobrazić. Do momentu, kiedy mi nie pokazała, atakując moją wersalkę. Ułożenie na grzbiecie. Przednie łapy wczepione w materiał, tylne chlastają, aż miło. B-)

Nie wiem, czy to wychowanie uliczne, ale dała by się pociąć za surowe mięso. Do tego stopnia, że Brat nauczył ją pięknie służyć. (No co? On też psiarz) B-) Swego czasu zakosiła z kuchennego blatu skrzydełko. Zorientowaliśmy się, gdy gryzła już kości. B-)

Bardzo szybko nauczyła się przerywać wszelką działalność i pędzić na złamanie karku do kuchni za każdym, kto tam podąża. A że w przedpokoju położyliśmy z bratem panele, dudni po nich donośnie.

Patataj, patataj...

Z tego powodu zwracam się do niej per Koniu. B-)

Z żarcia nie pogardzi w zasadzie niczym. Wyłączając oczywiście suchą karmę dla kotów i puszkowanego Whiskasa. B-) Przegięła wycinając sobie dziurę w worku na śmieci, żeby dostać się do suchej kromki chleba. B-)) (zapewniam rzecz jasna, że głodna nie chodzi).

Przydługawy wywód kończę przynudnawym filmikiem. O tym, jak to kot zwiedza niebezpieczne, bo często wypełnione wodą, miejsce. Zwracam uwagę na spektakularną reakcję na jej własne imię. (koło 0:45) B-D

I proszę, nie pytajcie o pozycję i strój kamerzysty. B-)

 

ps. Nie widać tego na filmie, ale jest także posiadaczką najpiękniejszych wąsów na świecie.

01:14, kamloth
Link Komentarze (5) »
wtorek, 13 lipca 2010
Dywagacje powyborcze

 

Oto przykład, jak o rzeczach smutnych czy irytujących,

(w tym wypadku niezadowoleniu z polskiej sceny politycznej).

mozna powiedzieć lakonicznie i z humorem:

 

Demotywator

22:37, kamloth
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20
następne
| < Styczeń 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Ostatnie wpisy
  • Urlop
  • Jak u Buchakowa B-)
  • W domku nad jeziorem
  • Czasem warto olać podręczniki
  • Nie mogłem się oprzeć
  • Obiekt chroniony
  • Filmowo; Tylko dla panów
  • W gabinecie, w dzień ...
  • Greta
  • Dywagacje powyborcze
Zakładki:
Odwiedzam:
18:17
Bajkę
Blogu ducha winnego
Komina
Księgę chichotów
Latawce myśli
Mamę Franka
Nadję
Nowy wymiar zigzaca
Pokój nauczycielski
Prof.Bralczyka
Samuela
Wątki rozwiązłe
Wulff
Życiem po łapkach
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog